[2009.08.14] Nie kijem, to pałką
Dzieje się. Budzi się we mnie powoli duch dydelfa książkowego, poszukiwacza zaginionych skarbów kultury i wielkiego demaskatora intryg. Bohatera dociekliwego o brodzie znacznie rzadszej niż Indiana Jones i lękach tylko nieco mniejszych niż detektyw Monk.
Wspominałem już o dość trudnych relacjach między Portugalczykami i Brazylijczykami. Z każdym dniem poznaję nowe podłoża napięć – zahaczywszy już język i rynek pracy, wczoraj przeszedłem do kultury. I tak oto, o ile brazylijskiemu pochodzeniu capoeira nikt nie zaprzecza, okazuje się, że maculelê to już nieco inna sprawa. Wczoraj zapoznałem się na przykład ze zdaniem jednego z tubylców, który twardo utrzymuje, że Brazylijczycy przejęli maculelê od… Portugalczyków z regionu Terra de Miranda.
Opos ruszył więc na poszukiwania.
Nie da się ukryć, podobieństwo jest rażące. Zbliżony rytm, instrument, układ… Ba! Nawet wdzięczne kiecki. Spójrzcie tylko:
Ciekawe, prawda? Obydwa tańce należą prawdopodobnie do tzw. „tańców wojennych” o afrykańskim, zapewne arabskim pochodzeniu. W Europie, ugłaskano wiele z tych pogańskich wybryków (płomienie) autorstwa złych i krwiożerczych Maurów (zapach stosu), utrwalając je jednocześnie w lokalnym folklorze. Tak oto mamy, przykładowo angielski morris dance:
Morris za to przypomina bardzo brazylijski dança moçambique: (od 35 sek.)
Hmmm… A może to po prostu dość naturalne – wywijać kijejm, uderzać o kij, hę? Przecież sami to z własnego podhalańskiego ogródka znamy:
Istnieją też inne cuda… Prawdy trudno dociec. Taniec nie pozostawia przecież trwałych śladów, musimy opierać się na domysłach, choć do faktów i tak nie dojdziemy.
A tak przy okazji: to skąd się wzięła ta capoeira?
Pozdrawiam dobrym zbójnickim: hej!



Komentarze
Brak komentarzy.