Capoeira UNICAR Kraków na Facebooku

[2009.09.01] Taxi

 Jak się bawić – to się bawić.

W ten oto sposób doświadczam wyższego poziomu wolności, utraciwszy portfel w jednej z lizbońskich taksówek. Nie mam więc dokumentów, kart, pieniędzy, biletu miesięcznego, kolekcji zdjęć moich znajomych oraz ofiarowanego mi dwa lata temu serduszka z taśmy klejącej.

Znajoma z Andaluzji pociesza: zawsze mogłeś stracić nogę.

Cóż, nie da się ukryć. Żelazna logika.

W warstwie fabularnej sprawa wygląda tak: taksówki w Lizbonie są stosunkowo tanie i posiadacz czterech euro porusza się dość swobodnie po wszystkich dzielnicach znajdujących się nad rzeką. Korzystając z tego drobnego powiewu luksusu (dzieląc koszt tego powiewu z innymi osobami, rzecz jasna; bez rozrzutności!), przytrzasnąłem bluzę drzwiami i chcąc ją wydobyć – musiałem utracić portfel.

W różnych okolicznościach natury i trzeźwości bywałem, na Woodstockach, Ostródach, ławkach i parkingach, ale portfel zgubiłem po raz pierwszy.

Nikt nic nie widział, nikt nic nie wie. Serwisy taksówek utrzymują, że nie znalazły nic; policja każde mi czekać pięć dni; biuro rzeczy znalezionych oferuje ciepłe słowo i adres strony internetowej. Zapuszczając się ponownie we wspomniane dzielnice portowe, licząc na spotkanie z tym samym taksówkarzem co tamtej nocy, wystawiam się na kolejne zaproszenia rezydentek okolicznych pokoików na pięterku.

I... Nic.

Jak na złość, o ile przeważnie zostawiam większość pieniędzy w domu, tej akurat nocy nie miałem drobnych i wziąłem ze sobą ostatni banknot, jaki miałem.

Mam więc paszport i kilka euro. Żyję z napiwków i na piwkach oferowanych przez turystów. Nie obawiam się kradzieży, bo nie ma co zwinąć. I wiecie co? Nie orientuję się, na ile to wkradający się powoli, iberyjski luz, a na ile polska wiara w kombinacje i to, że potomek Lecha sobie radę da, ale jest mi z tym całkiem nieźle.

* * *

…a jak chcecie zemścić się na kimś za krzywdy, gwałty czy urazy, to do zablokowania transakcji bankowych przy użyciu kart i dowodu osobistego wystarczy telefon, jego data urodzenia i nazwisko panieńskie matki. Nie wiedziałem, że to takie proste. What an evil plan, huh? 

Komentarze

TANQUE [2009.09.02 17:43][2009.09.02 17:43]

no ale powaga mogłeś stracić nogę / przytrzasnąć ją sobie drzwiami / ... PATO GÓRĄ :P

Sariguê [2009.09.02 04:21][2009.09.02 04:21]

Niby tak... Ale źle nie jest. Z napiwków można wyżyć, naprawdę. Jak dziś: czterech Brytoli, pytanie o kluby w Lizbonie i 10 joro napiwku w ramach podziękowania za wyczerpującą odpowiedź. A mówią, że wyjście na miasto to strata pieniędzy.

Sombre [2009.09.01 16:33][2009.09.01 16:33]

no to zwala z lekka...:/

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.