Capoeira UNICAR Kraków na Facebooku

[2009.12.24] (P)odliczanie

Cuda się dzieją, głusi widzą, politycy nie przerywają sobie nawzajem a zwierzęta przemawiają ludzkim głosem.

Nawet oposy. Szczególnie, jeśli zakończyły w zeszłym tygodniu swoją przygodę na lokalnym uniwersytecie i uświadomiły sobie, że 23 grudnia to data szczególna, która rozpoczyna odliczanie. Jakie? Otóż już za miesiąc, 23 stycznia szczęśliwego nowego roku 2010, moja stopa oderwie się po raz ostatni od portugalskiej ziemi aby spocząć (mam nadzieję) dwa dni później w kraju lat dziecinnych i pamiątkowych napisów skradzionych. (Tak, tak, upokarzające wiadomości docierają nawet do Paznokcia Europy.)

Słowem: 25 stycznia ląduje w Krakowie, spędziwszy wcześniej dwa dni w Paryżu, w gościnie u Julki M. Śmieszna świadomość, przyznam. Szczególnie, że choć to jeszcze nie koniec, prowadzi do powolnych podsumowań tych kilku miesięcy.

Po pierwsze, mam wrażenie, że się rozwinąłem. Naprawdę. Przykładowo, przyjechałem tu z dwoma potężnymi uprzedzeniami: koty i Włosi. Pogodziłem się już z kudłami rozproszonymi po domu, wielogodzinnym snem i częstą rują. Koty też mi już nie przeszkadzają.

Poznałem mnóstwo ludzi, przeczytałem mnóstwo książek, widziałem mnóstwo świtów, napisałem mnóstwo prac, wypiłem mnóstwo wina, podałem mnóstwo dorsza, zjadłem mnóstwo dorsza, zdałem mnóstwo egzaminów i przetańczyłem parę nocy. Co więcej, zaliczyłem wszystkie przedmioty w terminie i przepuszczałem kobiety w drzwiach, co czyni mnie dobrym reprezentantem ojczyzny, nietypowym Erasmusem i niewyobrażalnym dżentelmenem w oczach nieprzywykłych tubylek.

Miałem też sporo treningów, choć nieproporcjonalnie mało rodas. Ćwiczyłem z Brazylijczykami, rozmawiałem ze wszystkimi i myślę, że zacząłem powoli rozumieć parę fenomenów. Powoli. Przy okazji potańczyłem nieco w słomianej spódniczce i liznąłem ciut Angoli. W styczniu ruszam ponownie do znajomego na północy, żeby zdobyć więcej materiałów, którymi chciałbym się podzielić po powrocie.

A! Odebrałem portfel w Biurze Rzeczy Znalezionych, wraz ze wszystkimi ważnymi dokumentami, zablokowanymi kartami, pamiątkowymi zdjęciami, starymi paragonami i zdziwieniem, które nie znało granic. Bez pieniędzy, rzecz jasna, ale ze szczęką na podłodze.

Co jeszcze? Zawiesiłem miesiąc temu pracę w restauracji, spodziewając się dodatkowego zarobku pod koniec grudnia. Mam jednak wolne – knajpę zamknięto pod koniec listopada. Choć kobieta portugalska, tym bardziej szefowa, bez walki się nie poddaje i stara się jeszcze przez tydzień otwierać nielegalnie, musi w końcu ustąpić i pozbawić mnie kilku euro ekstra. Ekonomia.

Z przełomowych wydarzeń: zgoliłem bródkę, ale już odrasta.

Wiecie, i nawet odczułem momentami pewien brak niektórych ludzi, w tym sporej części tych, których pot przyzwyczaiłem się wąchać na Bernardyńskiej.

(Gdyby nie ten pot, pewnie byłoby nawet sentymentalnie, prawda?)

Zgodnie z wymaganiami dobrej rozprawki, to sum up: 27 stycznia jestem na sali drżąc przed powrotem do wytrzymałościówek a 29 lub 30 stycznia robię mały urodzinowy bigielek. Do zobaczyska!

A, jeszcze jedno: Wesołych Świąt, Unicar!

Komentarze

Sariguê [2010.01.08 14:05][2010.01.08 14:05]

Jezusku, ludzie dumają czy jechać w powodu moich urodzin...? Moralne rozprężenie, tyle powiem, heh. Nie znałem daty Płocka wcześniej - jasne, że przełożę imprezę, to nie trzeci maja.

Przerzucamy więc tydzień później, czyli 5 lub 6 lutego.

Przy okazji, jak się okazało, 30 stycznia mam egzamin. Czyli do Płocka również nie pojadę.

A w Krakówku ląduję 25 stycznia w okolicach południa.

Sorriso [2010.01.07 11:42][2010.01.07 11:42]

Oposie. Oszallllałeś w tym wielkim gorącym świecie. Ty się tego ukochania nie boisz?!? ja to bym się bała..

Wiem, ze nie możesz już wręcz sie doczekać tej patomiłości, ale mam prośbę od kilku przedstawicieli naszego szacownego grona: nastaw się na Płock, a przynajmniej nie rozwalaj nam wyjazdu swoimi oposimi urodzinami. Zaręczam Ci, że są takie ludki, które przez wstępne ustalenie daty Twojego bigielkowego urodzino - powitania zastanawiają się, czy jechać czy nie.... Ja się do nich nie zaliczam, ale żal mi też będzie, że nie przywitałam Cię odpowiednio :P

A propos - kiedy dokładnie przyjeżdżasz do Krk?

Sariguê [2010.01.07 02:43][2010.01.07 02:43]

Docierają do mnie coraz intensywniejsze patosygnały...

Wszystko mi mówi, że mnie pato ukocha, heh.

(Lampa nad progiem i krzesło, i drzwi

Wszystko mi mówi, że mnie pato ukocha

Woda i ogień powtarzają mi

Że pato mnie ukocha dziiiiiś.)

NoSego [2010.01.03 13:11][2010.01.03 13:11]

No to Pięknie powiem Ci że Nie mogę się Doczekać kiedy się pojawisz w Polsce, kiedy zasiądziemy do Patoposiadówy, wspominając wspólne czasy. Czas zmian nadszedł z mojej strony, sam ocenisz jak przyjedziesz, ale myślę ze będziesz pozytywnie zaskoczony...:P.Ale cóż więcej, czekamy aż do nas dołączysz . Trzymaj się

Sombre [2009.12.28 16:05][2009.12.28 16:05]

patoniedziałek to prawie jak piątek....

Sariguê [2009.12.28 15:00][2009.12.28 15:00]

Pawełku, Pawełku... 25 - stycznia. Poniedziałek. Ale chwilę później bigielek, więc się nie martw.

Sombre [2009.12.28 14:07][2009.12.28 14:07]

taa:) i oczywiście 25 wypada w piątek jak się nie myle:P

Sariguê [2009.12.27 04:16][2009.12.27 04:16]

25 jestem w Polsce i nie ma daruj. I nie odkładamy niczego, tylko śpiewamy pod prysznicem - a maré subiu, a maré desceu, heh.

A co się tyczy kolekcji - pamiątki są cenne, prawda? Niestety, w dobie Facebooka nikt już nie oferuje sobie zdjęć i nie rozrasta się wystawka... Znak czasów.

Trzymaj się twardo, Kasiu!

Sorriso [2009.12.26 13:26][2009.12.26 13:26]

a mi się dziś śnił Opos! of korsa, nie zwierz, ale Ty, Brysiu, czywiście na sali gimnastycznej i oczywiście w unicarowym mundurku. i uświadomił mi ten sen, że Twojego smrodku na Bernardyńskiej to mi już mocno brakuje. i z tego co wiem - nie tylko mi.

tylko jest jeden problem. kuniec stycznia naprawdę bliziutko, a ja ciągle nie śpiewam :/ nie mógłbyś tam jeszcze chwilę zostać? ;> póki nie zacznę?

co do Twojej zguby odzyskanej: co tam z kasą, grunt, że ocalała najbogatsza portfelowa kolekcja sportretowanych koleżanek, jaką kiedykolwiek widziałam ;>

uściski, Brysiu i co tu dużo mówić...

odliczam wraz z Tobą :)))

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.