[2009.06.18] Jogo - gra - rozmowa
Wielu początkujących capoeiristas ma problemy ze zrozumieniem istoty jogo de capoeira. Zastanawiają się dlaczego to nie nazywa się po prostu walka albo pojedynek, dlaczego capoeira się nie tańczy tylko gra. O co chodzi w tym graniu? Grać można na komputerze, grać można w piłkę, grać można na instrumencie. A capoeira? Otóż capoeira jest walką, jest tańcem i przede wszystkim jest właśnie grą. Może lepiej będzie sobie nam to wyobrazić gdy posłużymy się odpowiednim porównaniem. Według mnie bardzo trafnie jest nazwać jogo rozmową. I tego w niniejszym wpisie zamierzam się trzymać.
Na początek kilka spraw intuicyjnych i względnie oczywistych. Gdy dwoje capoeiristas spotykają się w roda i zaczynają ‘robić swoje’, nie zważając na to co robi przeciwnik, robi się bezsensowny chaos. Gra musi się zazębiać, należy odpowiednio reagować na ruchy oponenta, dokładnie tak jak gdy z kimś rozmawiamy. Trzeba odnosić się do tego co druga osoba chce nam przekazać a nie robić czegoś w stylu debaty przedwyborczej: ja swoje, Ty swoje i wszystko nie trzyma się kupy. Druga sprawa, nie krzyczmy do siebie z dwóch końców pokoju, podejdźmy do siebie i pogadajmy jak ludzie. Tak samo jest w capoeira, trzeba grać blisko siebie, naturalnie, praca z dystansem jest bardzo ważna, ale granie z niezmiennym, dwumetrowym odstępem od siebie jest zwyczajnie pozbawione sensu. Trzecia sprawa, trzymajmy się tematu! O tym wiele osób zapomina, tutaj nie możemy sobie skakać z tematu na temat. Musimy być merytorycznie spójni. Jeżeli berimbau gra rytm banguela, gramy banguela, dostosowujemy również tempo gry do rytmu. Gdy słyszymy Sao Bento Grande, stosujemy się do odpowiednich zasad.
Mamy więc 3 podstawowe reguły, bez których trudno mówić o jakiejkolwiek rozmowie. Teraz chciałbym poruszyć kwestię zaawansowania. Początkujący powinni grać tak jak gadają ze sobą dzieci. Jak masz na imię? Mam na imię Maciuś czy tam Iwonka. Pytanie – Odpowiedź, nieskomplikowana wymiana zdań, na początku nie potrzeba nic więcej. Moim pytaniem jest atak, odpowiedzią partnera unik. Gdy dziecko próbuje wypowiadać się na temat, na który nie wie zbyt wiele, wzbudza raczej politowanie i uśmiech niż chęć do rzetelnej odpowiedzi. Gdy zaś użyje słów, których nie powinno znać i co gorsza wypowiadać, dostaje reprymendę, albo po tyłku. I analogicznie, początkujący nie powinni próbować grać tak jak zaawansowani, zwyczajnie są na to zbyt mało doświadczeni. Prowokując starsze cordy prostymi kopnięciami, rękami, próbując podcinać lub co gorsza siłować się, wystawiamy się na należne, solidne lanie. Będąc dziećmi, rozmawiajmy tak jak przystoi dzieciom. Będąc dorosłymi… No właśnie, zaawansowani. Avançados mają większe pole do popisu, rozmawiają elokwentnie i kunsztownie. Pozwalamy sobie na docinki, ściemy, osaczamy argumentami, koloryzujemy, czasem flirtujemy. Dyskusja robi się czasem zażarta, czasem ostentacyjna, czasem wręcz kłócimy się, czasami sprytnie manipulujemy. Tak właśnie wygląda gra zaawansowanych, finty, zaskakujące ataki, czasem mocna wymiana zdań – kopnięć, upiększamy grę floreiros, oczywiście wszystko w odpowiednim momencie, ale o tym zaawansowani już wiedzą, a początkujący dowiedzą się w swoim czasie.
Pamiętajmy o pierwiastku tańca w capoeira. To on właśnie pozwala nam porównać jogo do dialogu. W każdej, nawet ostrzejszej grze istnieje nić porozumienia między capoeirstas, wszystko się zazębia tak, by cieszyć oczy kunsztem i finezją.



Komentarze
I dlaczego czytają to osoby, dla których to jest JUŻ oczywiste?
Dlaczego osoby nie rozumiejące tego nie mogą tego przeczytać?
Albo uważają,że nie muszą?
Choć porównanie przywoływane często, to tak jasnej rozpiski chyba nie widziałem... I wszystko się zazębia.
Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.
Jedną rzeczą jest o tym wiedzieć, drugą rozumieć a trzecia stosować to podswiadomie podczas gry...niestety wiekszosc, nawet avancados zatrzymuje sie przy pierwszej